Opowiadanko dwudzieste
Historia sygnału Radia
Solidarność
Pewnej zimowej nocy 1982 r. ukrywający się przed internowaniem Janusz
spotkał się
z Zosią i Zbyszkiem Romaszewskimi w swojej kryjówce, w mieszkaniu Pani Ireny Rasińskiej przy ul.
Ludwiki, na Woli.
Dyskutowali nad sygnałem Radia Solidarność. Zbyszek z Januszem, jeden przez
drugiego, rzucali
tytułami - „Etiuda Rewolucyjna”, „Z dymem pożarów”. Zosia spokojnie co jakiś
czas:
a może by tak „Siekiera, motyka”? A oni w dalszym ciągu:
a może
„Żeby Polska była Polską”?, albo fragment Hymnu, albo „Rotę”?
A Zosia spokojnie: a może by tak „Siekiera, motyka”?
Janusz wstał, wziął flet prosty i zagrał. Motyw sygnału został wybrany.
Janusz na flecie prostym nagrał dźwięk i razem z Zosią Romaszewską słowa:
„Tu
Radio Solidarność”
Przed stanem wojennym Janusz grał w zespole muzyki dawnej, którego
kierownikiem muzycznym był znakomity muzyk, Marcin Szczyciński. Grał na
violi da gamba, ale musiał też nauczyć się gry na flecie prostym, bardzo często
występującym u kompozytorów muzyki barokowej. Uczył go Marcin Szczyciński.
Ponieważ zespół miał podpisaną w Estradzie umowę na cykl koncertów
szkolnych, a Marcin strachliwy nie był, Janusz początkowo
jeździł z koncertami. Później, gdy był już za nim rozesłany list gończy,
przestał. Dlatego ukrywając się miał w mieszkaniu flet prosty. Pierwsza
audycja została nadana 12 kwietnia 1982r.
>>>
Janusz
Klekowski, pierwszy spiker podziemnego Radia Solidarność, wspomina nadawanie
pierwszej audycji jako jedną z najpiękniejszych chwil w życiu. "Staliśmy wtedy
na dachu i widzieliśmy jak Warszawa pod nami mruga światłami, które ludzie
zapalali i gasili na znak, że nas słyszą. Czułem euforię" - wspomina w rozmowie z PAP Klekowski.
Następnego dnia była wielokrotnie
powtarzana przez wszystkie polskojęzyczne rozgłośnie na świecie, a Marcin
biegając od znajomych do znajomych skacząc z radości wołał:
Mój uczeń grał w BBC !
